środa, 16 lipca 2014

23:

   Nie mogę uwierzyć; za chwilę wejdę na salę w której odbywają się śluby w Pałacu Sprawiedliwości. Pałac Sprawiedliwości i plac położony przed nim kojarzyły mi się jedynie ze złem; wylosowaniem Prim, wylosowaniem Peety, pożegnaniem z najbliższymi i mogłabym wymieniać w nieskończoność chociażby moje koszmary, w których estrada tego budynku przebijała się wielokrotnie, dziś natomiast po raz pierwszy chyba, będę w tym miejscu szczęśliwa. 
   Haymitch prowadzi mnie do Pałacu za rękę. Spełnia role mojego przedwcześnie zmarłego ojca. 
   Prim i Effie zostały moimi druhnami, obie, jak to na druhny przystało, są ubrane podobnie; mają czerwone sukienki, rozkloszowane, granatowe podkolanówki i białe opaski na włosy. 
   Wchodzę na salę, jest udekorowana czerwonymi kwiatami, tymi samymi co mam w bukiecie. 
   Peeta w prostym, czarnym garniturze lekko rozchyla usta, widząc mnie, zapewne prezentuje się nieźle. 












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz