Peeta siada obok mnie na kanapie. Patrzy na mnie przepraszająco. Łapie mnie za ręce. Jego ręce są ciepłe, ale drżą.
- Katniss... - Zaczyna, ale widzę że to dla niego trudne. Widać że żałuje tej chwili niepoczytalności. Ta cała historia by była śmieszna, gdyby nie była moja. - Przepraszam... - Szanuje to że tak powiedział. Mam ochotę mu się rzucić w ramiona i powiedzieć że wybaczam, ale mnie zranił. Chcę żeby się pomęczył. - Katniss, ja cię przepraszam... - Leci mi łza, a on ją chcę otrzeć, ale odtrącam jego rękę. Nie chcę tego. Ale jednak wiem że coś do niego czuję. Nawet jeśli nie miłość to przyjaźń.- Kocham cię. Bardzo.- Mówi. Wiem, ale wypuszczam kolejną łzę. Patrzę na niego. Ale nie potrafię mu wybaczyć. Biję się z myślami. Chcę go przytulić. Ale on przed chwilą się na mnie wydarł i przeklinał. Nie chcę się robić czegoś typu Foch Forever, to nie jest poważne. A ta sprawa jest poważna, jeśli się nie pogodzimy śmierć grozi naszym rodzinom, przyjaciołom i całej Dwunastce w najgorszym przypadku.
-Peeta, wiem... Ale... Wiesz co zrobiłeś.
-Wiem, i żałuje. - Jest smutny i cierpi, po raz kolejny z mojego powodu. W sumie to on krzyczał, nie ja. A to że mnie zranił to mógł się tego spodziewać.
- Ale, to nie jest takie proste. - Leci mi parę łez, Peeta mi próbuje je otrzeć ale nie protestuje, nie odtrącam jego ręki. Ale jakaś cząstka mnie jest przeciw.
-Wiem, ale, Katniss, proszę cię.
- Dobrze. - Zmiękło mi serce. Przytulam go. Czuję momentalną ulgę. Uśmiecham się.
- Kocham cię. - Mówi Peeta.
-Wiem.- Mówię i całuje go w usta.
- A ty?
- Ale Peeta, ja nadal nie wiem co do ciebie czuje. To trudne. Wiem że nie zrozumiesz, nawet tego nie chcę, i nie próbuje prosić o to. Ale chociaż to zaakceptuj.
-Dobrze, postaram się.
-Dziękuje.
- Chodźmy do Haymitcha i Effie. Pewnie siedzą jak na szpilkach.- Mówi.
- Zaraz. - I całuje go w usta długo, przez parę sekund, a on po tym się szeroko uśmiecha.Teraz mnie cieszy wszystko, nawet myśl o Haymitchu- Teraz możemy iść.- Bierze mnie pod rękę. Wychodzimy i widzimy Haymitcha i Effie z szklankami przy ścianie.
- My nic nie robimy. - Prostuje się mentor zakłopotany.
-Właśnie- Przytakuje mu Effie.
- Dobra, i tak was uwielbiam. - Mówię i przytulam Effie.
- A ja? - Odzywa się Peeta i po chwili także dostaje przytulasa.
-A ja? -Mówi Haymitch. Też go przytulam, choć nie wieżę w to co robię, ja przytulam HAYMITCHA? Serio?
- Śmierdzisz bimbrem. -Mówię z śmiechem, ale wiadomo że to żart.
- A ty kwiatami. - Śmieje się Haymitch.
- Ja was wszystkich uwielbiam! - Wołam z euforią.
-My ciebie też. - Zapewnia mnie wielka, chodząca Peruka.- A możemy wam coś w tajemnicy powiedzieć?
- Oczywiście. -Mówię
-Jesteśmy parą! - Mówi Effie. W efekcie Peeta stoi z otwartymi ustami.
- Ja pierdole... - Śmieje się. - Dziś nie jest 1 kwietnia.
- Wiemy
- A jak macie zamiar się spotykać? Effie jest z Kapitolu. - Mówię.
- Od wczoraj jest legalną obywatelką Dwunastki. - Mówi Haymitch
-A ty - Mówię do Effie - chcesz mieszkać w Haymitchowym chlewie?
- Nie chlew, jak wrócimy wszystko będzie ładne, pięknę. Zatrudniłam sprzątaczy. - Odpowiada.
- Dobra, to jest dziwne. A dasz radę żyć w tym dystrykcie? Tam ludzie umierają z głodu. Tam nie przyjmą twoich sukieneczek z bóg wie jakimi gadżetami i nienaturalnie kolorowymi włoskami. Życie tam to nie sielanka, co więcej, nikt nie lubi Kapitolońskich wydziwiań z modą. - Chcę powiedzieć jej że pięknie nie będzie.
- Wiem, od paru miesięcy się ubieram normalnie, tylko w telewizji się wydurniam. Co więcej kupiłaś ode mnie na Ćwieku. Dwa tygodnie temu, lody i lekarstwo do apteczki matki.
- To byłaś ty?
-Tak.
- A jaki masz kolor włosów naturalnie?
-Rudy, i nigdy go nie farbowałam. Wszystko peruki.
-Katniss. Mogłabyś z mną? - Mówi Peeta. Prowadzi mnie na łąkę. Coś mu pewnie się przypomniało. - Katniss, ja wszystko zrozumiałem. Muszę się ci oświadczyć. Nie chodzi już nawet o tę cholerną miłość, o nasze życie i życie ludzi z Dwunastki.
- Wiem, my tu jesteśmy mało istotni. Mam Prim i matkę.
- I kuzynów. - Mówi z przekąsem Peeta.
- Weś, przestań. A z Galem się tylko przyjaźnie.
- Ty nie plotkowałaś w szkole przed Igrzyskami?
-Nie.
- A mi się parę o uszy obiło. Przez jakieś 2 lata przed igrzyskami myślałem że go naprawdę kochasz.
- Ale tak nie jest!
-Ale to tak wygląda, Katniss! Co z tego że tak nie jest! Dla całego Panem to tak wygląda!
- Nie zasłaniaj się Panem!
- Nie zasłaniam się.
-Skoro tak, to daj mi spokój.
- Katniss. To tak nie działa.
- No i? To nie ma nic do rzeczy. Będziemy mieli szczęście jeśli w ogóle przeżyjemy! - Mam łzy w oczach, nie wiem czemu, chyba z bezsilności... Leci łza.
- Proszę cię, nie płacz znów. - Moje łzy chyba robią na nim wrażenie. Negatywne. Wiem że to sposób na niego. Ale nie będę manipulantką. Tej broni używa Kapitol, a ja się nie zniżę do tego poziomu.
- Próbuję. Ale to silniejsze ode mnie. Nic na to nie poradzę.
- Chodź. - Peeta bierze mnie w ramiona.
-Kocham cię. - Mówię zdecydowanie. - Nie puszczaj mnie.- Boję się tej chwili.
Wiem że niektórzy nie lubią Hayffie. Wiem że będzie foch forever. Ale postanowiłam to zrobić. Pewnie część będzie mnie uważać za tą zuą, a część się ucieszy. Próbuje jak najbardziej wzruszać. Gdy wrócę do szkoły pewnie będzie mniej materiału, albo będzie krótszy. Papatki!
Hayffie jest fajne :P Wiedziałam że to zrobisz :> Och ja jasnowidz xd xd xd
OdpowiedzUsuń~Katniss z AWZSOBG
46 years old Geologist II Travus Caraher, hailing from Mount Albert enjoys watching movies like "Low Down Dirty Shame, A" and Lego building. Took a trip to Ha Long Bay and drives a Ferrari 250 GT LWB California. kontynuuj czytanie
OdpowiedzUsuń