piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 8

 Pół roku szybko mija... Dziś Dożynki...  To właśnie również dziś w nocy krzyczałam imię Prim, a ona przychodziła mi z pomocą.
  Dzwoni budzik, nie przepraszam, Jaskier miauczy.
- Czego chcesz, durny kocie!? Idź do Prim! - Miauczy jeszcze głośniej. - Zaraz oszaleje! - Nie znam się na kotach, ale znam Jaskra. On chce mi uprzykrzyć życie. - Nie mam podrobów, więc sobie poprychaj! - Mimo to że krzyczę, kot nie ustępuje. Biorę go na ręce i idę do pokoju Prim. Ona czyta książkę. - Błagam cię, weś tego okropnego kota! - Jaskier się wyrywa jak może, ale trzymam go mocno.
- Nie jest okropny. - Prim bierze go ode mnie, a on się natychmiast uspakaja, ale syczy na mnie, w odpowiedzi naśladuje go. - Nie drażnij go, Katniss. - Prosi mnie. 
- Dobrze. - W tym samym momencie mama wchodzi do pokoju. 
- Tu macie sukienki. - Trzyma w rękach dwie sukienki. Obie są niewątpliwe od Cinny. Jedna, większa, ma prosty krój i kolor ciemnej zieleni. Ta na pewno jest moja. Druga, ta dla Prim, jest jasno fioletowa i sięga do kolan. Ubieramy się.
- Mogę ci zrobić warkocz, Katniss?- Prosi mnie Prim.
- Dobrze. - Mówię i odwracam się do niej tyłem, by miała łatwiejszy dostęp do włosów.  - Daj, teraz ja tobie zrobię. - Mówię, gdy już skończyła. Ona się tym razem odwraca. Po chwili ma dwa warkocze. 
- Chodź, Prim. - Wychodzimy z domu. Czekam na Peetę. Wychodzi i bierze mnie pod rękę. Ślub bierzemy za miesiąc. W Kapitolu. 
 Na placu żegnam się z Prim i idę do Pałacu Sprawiedliwości. Czekamy tam na Effie i Haymitcha. Gdy Effie przychodzi wygląda zupełnie normalnie. Wychodzimy. Są miarowe oklaski. Ale ludzie najbardziej są zdziwieni na widok Effie która ma na sobie małą czarną i balerinki. 
- Damy mają pierwszeństwo! - Mówi, ale już coraz mniej w jej głosie jest Kapitolońskiego akcentu. - Madge Undersee! - Mówi. Burmistrz pobladł, matka Madge zemdlała, i teraz ktoś ją próbuje ocucić. Ja się czuje zbyt otępiała by coś czuć. Układam tylko twarz w minie mówiącej "to nie sprawiedliwe". Gale kiedyś mówił że pewnie czasem kartki są ustawione, na przykład gdy jakiś zwycięzca ma dzieci, po to by trafiły na arenę. Zawsze gdy zwycięska krew jest na arenie, zawsze są wielkie emocje w Kapitolu. Czy tak zrobiono by mnie zdezorientować i spowodować ból? Nie, gdyby chcieli to zrobili by tak z Prim. A może właśnie o to chodzi? Za Prim mógłby ktoś się zgłosić, a Madge? Ona się trzyma na uboczu, nie bardzo ją ludzie lubią. Blada Madge podchodzi do sceny. - A teraz czas wybrać trybuta płci męskiej! - Effie grzebie w puli. - Alastor Winter. - Wychodzi z tłumu chłopak mniej więcej w wieku 14 lat. Pewnie z rodziny kupieckiej, a może nawet bardzo bogatej, prawie tak samo bogatej jak Madge. Ma bardzo jasną skórę i prawie białe włosy. Robi się jeszcze bledszy, czy ktoś ma kołek osinowy? - Oto trybuci reprezezentujący Dwunasty Dystrykt, Madge Undersee i Alastor Winter! Wesołych Igrzysk Głodowych. I niech los zawsze wam sprzyja. - Effie mówi to, ale nie tryska entuzjazmem, chyba zrozumiała że to co się dzieje na arenie nie jest powodem do radości. Ale chyba musi choć się uśmiechnąć. Schodzimy z sceny. 





 Dziś tak krótko bo matka: a może byś posprzątała w swoim pokoju, tylko nasrać na środku, wyjdź z domu, nerdzie! (Tak, moja mama wie co to nerd, pozdrawiam mamę!) Więc, nie, nie można sobie posiedzieć przed kompikiem, często ona sama to nerd, jakieś romansidłowe opery mydlane ściąga z neta na służbowy laptop, i tylko gdy może je ogląda. Papa!

1 komentarz:

  1. Mam podobnie z mamą xd Magde na Igrzyskach ? Ciekawe :)
    ~Zaciekawiona Katniss z A wszystko zaczęło się od buntu głoskółek
    Zapraszam na moje blogi :)

    OdpowiedzUsuń