- Może być, skarbie.- Mówi mi Haymitch. - Chodź- prowadzi mnie do innego pokoju pałacu. A Peeta się w tym czasie dziwnie na nas patrzy.
- On chyba coś podejrzewa.-Mówię. - Pewnie właśnie słucha.
- Wiem, skarbie, dlatego trzeba mu powiedzieć.
- A kto to zrobi?
-Wiadomo że ty.
- Czemu?
- Bo jesteś jego miłością i na ciebie się nie pogniewa.
- Coś mi się to nie widzi.
-Boisz się? Przecież jesteś obojętna. - Mentor uderza w samo sedno
- Nie jestem obojętna!- Mówię mocno i dosadnie, prawie krzyczę.
- Nie, nie, nie. Nie jesteś obojętna. -Mówi z sarkazmem. Czuje złość. Narastającą.
- Zamknij się!- Mówię, a on przedrzeźnia mnie dziecięcym głosikiem. Uderzam go w twarz otwartą ręką.
- To nie zmienia faktu, że jesteś obojętna. Skarbie.- Ostatnie słowo akcentuje złośliwie.
- Nie jestem twoim skarbem!
- Peety też nie.
- Mówiłem ci że go nie kochasz?
- Morda w kubeł!
- Mówiłem ci że masz tyle uroku co zdechła dżdżownica? Łgać też nie umiesz.
- Nie wiem co ci zrobię, jeśli się okaże że słyszał to Peeta!
- Może się odwrócisz.- Odwracam się szybko, ale Peety tu nie ma.
-Ty kłamco! Ja wiem że nie jestem do końca fear w stosunku do Peety, ale powiedz mi kiedy będę mogła przestać udawać do niego miłość. Przecież ja nie wytrzymam.
- Nigdy- Mówi mi to a ja nie dowierzam.
- Jak to?
- Tak to. Co roku, gdy będą przypominać o was, jako mentorach, będą mówić coś w stylu "A ich mentorami są Nieszczęśliwi Kochankowie, Katniss Everdeen i Peeta Melark." Rozumiesz o co mi chodzi?
- Tak. Co roku.- Mówię otępiała znaczeniem tych słów. Leci mi łza. Nie rozumiem czemu. Nie jest to coś smutnego... A może, tylko jeszcze o tym nie wiem? Czuje się przymuszona. Ocieram łzę. Haymitch kładzie mi ręce na ramionach i patrzy w oczy.
- Musisz wytrzymać.
- Wiem - Druga łza. Nie wiem czemu.
- Chodź, skarbie. - Ociera moją łzę.
-W końcu trzeba mu będzie powiedzieć- W tym samym czasie drzwi otwiera Peeta.
- A co powiedzieć?
- Gdy Katniss wyciągnęła łykołaki na arenie, Kapitol pomyślał że to bunt. Ale Seneca był sentymentalny. Od czasu tego zdarzenia daje jej instrukcje.
- Że co kurwa? Dlaczego nic nie wiem?! - Peeta krzyczy, jest wściekły. Patrzy prosto na mnie. Nie jest zły na mentora. Jest zły na mnie.
- Spokojnie... Peeta... - Łapię go za ramiona. Wyrywa się.
- Spokojnie?! Łatwo ci mówić. Ty nie byłaś okłamywana! - Wrzeszczy. - Nara! - Krzyczy mi prosto w twarz, najgłośniej jak może. Wychodzi. Mrugam i wypuszczam łzę. Druga. Po chwili płaczę. Wychodzę. Biegnę w stronę przeciwną do Peety. Wpadam na Effie.
- Katniss, złotko, co się dzieje?
- Nic.
- Katniss...- Łapie mnie za rękę.
-Effie, zostaw! - Wyrywam dłoń. Idę do jakiegoś pokoju. Nie bardzo mnie obchodzi co to za pokój. Puka ktoś.
- Effie, naprawdę nie chcę pomocy. - Płaczę z twarzą w poduszce z jakiejś kanapy.
- Skarbie, fatalnie wyglądasz. - Mówi Haymitch.
-I?
- Nic. Wiedz że Peeta się już uspokoił.
- Weś mi nawet o nim nie mów!
- Dobrze, ale pierwsze o co mnie zapytał to jak ty na to zareagowałaś, on się o ciebie martwi, bardziej niż o siebie.
- Po co mi to mówisz? - Pytam ostro, ale wewnątrz czuję że to dobrze. Że dla chłopaka który podarował mi chleb jestem naprawdę ważna...
- Nie wiem, chciał przekazać że cię kocha i przeprasza. - Czuje szczęście.
- To dobrze- mówię zimno
- A czy może wejść?- Tego się nie spodziewałam. Myślę. W końcu mówi mi coś w głowie że tak.
-Dobrze - Mówię, choć wcale nie wydałam ustom takiego polecenia. Ale nie mogę odwołać.
- Pójdę po niego - Mentor wstaje i wychodzi, a ja się próbuje przygotować psychicznie... Drzwi się otwierają. Nie jestem przygotowana na widok chłopca z chlebem, ale jest za późno.
Wchodzi blondyn który patrzy mi się w oczy przepraszająco.
- To ja was zostawię- mówi Haymitch
Popłakałam się podczas pisania. Dziś nie będzie żartów z rozdwojeniem jaźni. Postaram się dziś wrzucić coś jeszcze, ale to wieczorem. Jeśli włączycie sobie to:https://www.youtube.com/watch?v=suJqCw3SAZw albo to :https://www.youtube.com/watch?v=uKrCE1aYz7o podczas czytania to się na 100 proc. popłaczecie.
No, no, no rozkręca się ! Wciągnęłaś mnie ! Masz stałą czytelniczkę ! :D
OdpowiedzUsuń~Katniss z AWZSOBG