Peeta próbuje mnie przekonać że nie warto płakać. Ale co ja mam zrobić? Ociera moje łzy i bierze mnie w ramiona. Po paru minutach koszule ma mokrą od moich łez, ale jemu to chyba nie przeszkadza.
-Katniss, obiecaj mi że wychowamy to dziecko, jak najlepiej byśmy potrafili. Dobrze? - Nie wiem czemu chce takiej obietnicy, ale uważam że jestem to winna temu maluszkowi, przynajmniej przez te dwanaście lat, potem zabiorą go na Głodowe Igrzyska, więc obiecam to Peecie.
- Dobrze, przez dwanaście lat życia mu się to należy, potem go zabiorą. - Nie płaczę, nie szlocham, będę silna.
-Nikogo nam nie zabiorą. Przeżyje cała nasza trójka. Rozumiesz, Katniss? Nikt nikogo nam nie zabierze. - Mówi patrząc mi w oczy, przytakuje mu, ale chodzi mi głównie o to by przestał mnie przekonywać. On nie zna Snowa, on nigdy nie był zastraszany przez niego że "Iskra w porę nie ugaszona, rozpęta pożar i podpali całe Panem". Skoro wysyłał dzieci Bogu ducha winnych zwycięzców, to co zrobi z naszym dzieckiem? Może coś znacznie gorszego niż Igrzyska? Może jakieś okropne tortury? Cóż, Snow się nie cofnie przed niczym by mnie dobić, może nawet doprowadzić do mojego samobójstwa? Nawet jeśli jest to torturowanie dzieci. Dzieci... Nagle do mojego umysłu dociera dramatyczna myśl. Co jeśli mam bliźniaki, dwie szanse na zabranie dziecka na Igrzyska, tortury i Bóg jeden wie co jeszcze...
-Nikt. Rozumiem. Nikt, przeżyjemy, cała trójka. - Mówię by dodać mu otuchy, bo wiem że mimo tego że on próbuje mnie pocieszać, pewnie też mu jest ciężko.
- Będziesz dobrą matką.
- Skąd wiesz?
- Bo widzę jak opiekujesz się Prim, wkładasz w to dużo miłości. Więc w maluszka też będziesz. To logiczne. - Głaszcze mnie po brzuchu. Przytulam go.
- Zostań z mną.
-Zawsze- Lubię te dwa zdania. Dzięki nim i Peecie czuję się bezpiecznie.
Słyszymy walenie w drzwi.
-Gołąbki, kolacja! - Madge krzyczy z poza drzwi. Mimo iż jest córką burmistrza, nie ma idealnych manier, albo ćwiczeń z dykcji.
- Już, możemy przebrać? - Pytam się
- A jesteście ubrani?
-No tak.
- To won mi stąd, i na kolację, bo Madge głodna się robi! A jak nie to ja was zjem! - Otwieramy drzwi, a ja daję Madge pstryczka w nos. Ona wrednie marszczy nos. W jadalni Effie na nasz widok nadal się śmieje, nawet nie starając się powstrzymywać.
-Co, Effie? - Pytam radośnie.
-Nic, gołąbeczki. - Mówi, tłumiąc śmiech.
-Uwielbiam cię, Effie, ale zamknij się. - Mówię, myślę że Haymitch ją już tak wyluzował że spokojnie to przyjmie. Effie się natychmiast ucisza, mimo to ma wyzywającą minę. Pokazuje jej język. Niech sobie nie myśli że ona jedyna potrafi stroić miny.
Jem moją ulubioną, śliwkową potrawkę. Nagle wymiotuje na podłogę. Effie mimo swojego wyluzowania jest zniesmaczona, mimo to nie mam jej tego za złe, też mnie to obrzydza. Jakiś awoks sprząta to. Peeta patrzy na mnie z zaniepokojeniem.
- Co jest? - Peeta pomaga mi usiąść na krzesło.
- Nie wiem. - Czuję się skołowana.
- Czy to ma coś wspólnego? - Pyta się Peeta. Madge i Alastor unoszą pytająco brwi.
- Z czym? - Pyta Effie, zamiłowanie do plotkowania i wtykanie do wszystkiego nosa, mimo jej ogromnej zmiany, nadal zostało.
- Powiemy im?
- W końcu i tak się dowiedzą, Peeta. - Mówię. - Jestem w ciąży. - Wyznaje, Madge rozszerzyły się źrenice, Alastorowi opadła szczęka, a Effie... Jak to Effie, płacze.
- Ludzie, nie płakać, tylko dawać szampana! - Woła Madge. Po chwili podchodzi do stołu kelner i podaje szampana. Obok niego jest też Piccolo.
- Serio? Piccolo? - Mówię, zanim się połapię że szampan zawiera alkohol. - Nie jesteśmy dziećmi. - Mimo iż ja, Peeta, Alastor i Madge nie jesteśmy pełnoletni, mamy to gdzieś. Skoro w Dwunastce dzieci w wieku czternastu lat zachodzą w ciąże, to my możemy się napić szampana.
- Katniss, ty trochę jesteś. - Zauważa Alastor.
- No tak. - Przytakuje mu, mimo to, dziwnie się czuje gdy mam nalewaną intensywnie zieloną ciecz, jakby kolor napoju miałby mi sprawić radość. Ale to napój dla maluchów. Pewnie bym się cieszyła jak głupia gdybym miała sześć lat.
- Za Wasze dziecko! - Effie podnosi kieliszek, potem wszyscy stukamy o szkło...
Jak się podobał? Jak zauważyliście, tytułuję rozdział, od dziś tak będzie z każdym. Ja uważam że jest OK, nie będę się bawić w fałszywą skromność. Bo... JESTEM GENIALNA!! Dlaczego? Zdobyłam PIERWSZEGO OBSEWWATORA!!! Ale euforia! Dziękuje ci, nie wiem czy mogę zdradzić twój nick, ale i tak ci dziękuje, i w ogóle, wirtualna Fanta dla ciebie! Jeśli chcesz ujawnij się, jeśli nie, to nie. Ale wiedz że cię kocham! Albo nie, kocham to nie, uwielbiam, bo jesteś dziewczyną. Jeśli chcielibyście do niej dołączyć, to wiecie co robić.
Wiadomość do osoby obserwującej mnie!
Sprawdzę czy masz bloga i poczytam jeśli jest, pewnie dodam też do obserwowanych.
Pa, Igrzyskowych snów!
Nie jestem pewna ale to chyba ja :3
OdpowiedzUsuńmadge = johanna
OdpowiedzUsuń